Zgiełk. Oślepiające światła reflektorów skierowane w moją stronę. Ten moment na scenie, który na zawsze zapadł w moją pamięć. Tysiące dziewczyn piszczących na nasz widok. Niesamowite uczucie. Ostatni koncert.
Spojrzałem w kierunku czwórki moich najlepszych przyjaciół. Uśmiechy goszczące na ich twarzach utwierdzały mnie w przekonaniu, iż znajduję się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze, a co najważniejsze - z odpowiednimi ludźmi. Bez nich, nie byłoby mnie. Bez nich, i oczywiście bez naszych pięknych fanek. Przeniosłem spojrzenie na salę wypełnioną po brzegi. A już po chwili muzyka rozbrzmiała, przechodząc po całym moim ciele.
Jak zwykle, bawiliśmy się świetnie. Był to rozkwit naszej kariery. A ja nie mogłem uwierzyć, że to już koniec. Towarzyszył nam śmiech, były też i łzy. Pod koniec dziękowaliśmy naszym cudownym fanom, za to, że po prostu byli z nami od początku. Zaśpiewaliśmy im "What Makes You Beautiful". Było to zwieńczenie naszej pierwszej trasy koncertowej - Up All Night.
Mimo wszystko zbiegliśmy ze sceny z uśmiechami na ustach, machając do ludzi, którzy skandowali nasze imiona. Pogratulowaliśmy sobie nawzajem, lecz wtedy stało się coś, co wywróciło wszystko do góry nogami. On... zemdlał. Tak po prostu. A potem już tylko ja wiedziałem co się stało. Wierzcie mi, rozmowa z lekarzem była najgorszym momentem w moim życiu.
Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałem się nad tym, czym jest śmierć. Bowiem bałem się tego. Kto by się nie bał? Nikt z nas nie wie, co będzie później. Lecz czy dla najlepszego przyjaciela, osoby, która była z tobą zawsze, nie warto stawić jej czoła?
Spojrzałem w kierunku czwórki moich najlepszych przyjaciół. Uśmiechy goszczące na ich twarzach utwierdzały mnie w przekonaniu, iż znajduję się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze, a co najważniejsze - z odpowiednimi ludźmi. Bez nich, nie byłoby mnie. Bez nich, i oczywiście bez naszych pięknych fanek. Przeniosłem spojrzenie na salę wypełnioną po brzegi. A już po chwili muzyka rozbrzmiała, przechodząc po całym moim ciele.
Jak zwykle, bawiliśmy się świetnie. Był to rozkwit naszej kariery. A ja nie mogłem uwierzyć, że to już koniec. Towarzyszył nam śmiech, były też i łzy. Pod koniec dziękowaliśmy naszym cudownym fanom, za to, że po prostu byli z nami od początku. Zaśpiewaliśmy im "What Makes You Beautiful". Było to zwieńczenie naszej pierwszej trasy koncertowej - Up All Night.
Mimo wszystko zbiegliśmy ze sceny z uśmiechami na ustach, machając do ludzi, którzy skandowali nasze imiona. Pogratulowaliśmy sobie nawzajem, lecz wtedy stało się coś, co wywróciło wszystko do góry nogami. On... zemdlał. Tak po prostu. A potem już tylko ja wiedziałem co się stało. Wierzcie mi, rozmowa z lekarzem była najgorszym momentem w moim życiu.
Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałem się nad tym, czym jest śmierć. Bowiem bałem się tego. Kto by się nie bał? Nikt z nas nie wie, co będzie później. Lecz czy dla najlepszego przyjaciela, osoby, która była z tobą zawsze, nie warto stawić jej czoła?
Miałem stać bezczynnie, podczas gdy z niego każdego dnia dosłownie uchodziło życie? Widać to było jak na dłoni. Umierał. Choroba, na którą nie można było znaleźć leku, zmieniała go w pustą skorupę, imitującą człowieka. Nie funkcjonował normalnie. Oczy traciły blask. Był słaby. A ja, gdy go widziałem, czułem się tak, jakby ktoś wbijał w moje serce malutkie igiełki. Najgorsza była bezsilność. Nie umiałem mu pomóc. Lecz wiedziałem kto może.
"Musiałem sprawdzić, czy moje uczucia do niej wygasły. Lecz nie. Kiedy ją widzę, chcę być z nią, kiedy jestem z nią, pragnę jej dotknąć, kiedy dotykam choćby jej ręki, chcę ją objąć. Poczuć przy sobie. Poznać smak jej skóry, zapach włosów. Chcę ją rozśmieszać. Ale nie powinienem pragnąć tych wszystkich rzeczy, bo nie mogę ich mieć. A tęsknota za tym, czego nie można mieć prowadzi do nieszczęścia i szaleństwa" - gdy przeczytałem co napisał w swoim prywatnym zeszycie, już wiedziałem, że ona go z tego wyciągnie. Przynajmniej musiałem spróbować. Nie mogłem pozwolić mu odejść w tym wieku. Nie z tyloma niespełnionymi marzeniami. Nie mógł umrzeć. Nie mogłem mu na to pozwolić. W innym wypadku nie nazywałbym się Niall James Horan...
Powiem szczerze, ze ciekawie się zapowiada.
OdpowiedzUsuńJej, bardzo fajnie się zapowiada i czekam na pierwszy rozdział. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że pisze to i chłopak, i dziewczyna, z czym spotykam się po raz pierwszy. To naprawdę urocze. *_* Karolina, powiedz, jak zmusiłaś do tego Michała? Bo wątpię, że sam wyszedł z inicjatywą, haha. Jeśli możecie, to informujcie mnie o kolejnych wpisach. <3
OdpowiedzUsuńHaha, cieszę się, że się podoba. ^^ Co do zmuszania mojego cudownego Michałka, to w sumie zdziwię Cię. On sam wyszedł z inicjatywą, abyśmy to pisali. Po obejrzeniu teledysku do "Little Things" powiedziałam mu, że ja chcę takiego Zayna koło siebie, a on stwierdził, że może nim być. No i tak wyszedł pomysł pisania tego. :3 Oczywiście, będziemy informowali.
Usuń- Karolina.
Naprawdę? To serio bardzo mnie zdziwiłaś. Nigdy nie podejrzewałabym, że chłopak jest zdolny do czegoś takiego. A poza tym, to kochane, że stwierdził iż będzie Twoim Zaynem. <3 Czekam! :D
UsuńNaprawdę pisze to i chłopak, i dziewczyna? :o Bo ja również po raz pierwszy spotykam się z czymś takim, i nie ukrywam, że to również niewątpliwie mnie tutaj zaciekawiło. Będę czekała na kolejne rozdziały, bo świetnie się zapowiada. : DD
OdpowiedzUsuńZ tej strony Michał. Nie rozumiem dlaczego tak bardzo was to dziwi. Po prostu lubię pisać, i umówiłem się z Karoliną, że będziemy robili to razem. Nie bierzcie mnie za jakiegoś dziwnego, bo będę miał kompleksy, noo. :C Mam nadzieję, że skoro to wam się tak podoba, to dalsze rozdziały również was nie zawiodą. Za niedługo postaramy się dodać pierwszy rozdział. : )
Usuńciekawe.! czekam na więcej. <3 www.spredyourwingsmylittlebutterfly.blogspot.com
OdpowiedzUsuńpoprawka. XD http://www.spreadyourwingsmylittlebutterfly.blogspot.com/
UsuńPodoba mi się, nawet bardzo. Wszyscy piszecie, jak was to dziwi, że chłopak pisze. A dla mnie to świetnie. Czekam na więcej, szybkoo! *_*
OdpowiedzUsuńProszę, proszę, proszę. Dajcie pierwszy rozdział! <3
OdpowiedzUsuńPierwszy rozdział, pliis. <3
OdpowiedzUsuńej bo się zdenerwuję na was. Karolina, zagoń tego Michała do pisania, i dodajcie już ten rozdział! ; *
OdpowiedzUsuńStaramy się już napisać pierwszy rozdział. Obiecuję, że niedługo się pojawi. : >
Usuńto jest naprawdę świetne. ten prolog wzruszył mnie. ;c muzyka jeszcze bardziej. mam nadzieję, że nie będziecie jednymi z tych, którzy zaczynają pisać bloga, a potem go nie kończą. będę śledziła. <3
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, P.
Wow... Oczywiście nie mogłam nie skorzystać z zaproszenia i postanowiłam "nawiedzić" waszego bloga. Pewnie jak wszystkich, początkowo zdziwiło mnie, że jednym z współautorów jest chłopak. Ale jeżeli ten rozdział jest twojego autorstwa, to chylę czoła...
OdpowiedzUsuńZ reguły prolog za dużo nie zdradza, ale zaciekawia. Oczywiście gdy jest dobrze napisany ;) Po przeczytaniu waszego, muszę powiedzieć, że siłą zmuszam się, by zostawić komentarz... Najchętniej właśnie czytałabym pierwszy rozdział. Prolog napisany genialnie. Wspaniale się czyta i praktycznie bezbłędny...
Może rozpiszę się później, bo już naprawdę nie mogę się doczekać by czytać dalej ;)
@KateStylees
http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/
Dziękuję za zaproszenie i cieszę się, że Tobie/Wam spodobało się moje opowiadanie.
OdpowiedzUsuńJak chyba wszystkich i mnie też zdziwiło to, że pisze to chłopak i dziewczyna jednak wiem, że czasami oni potrafią wymyślić o wiele lepsze historie.. Tak więc z niecierpliwością czekam na resztę opowiadania i zabieram się do napisanych już rozdziałów. :D
Byłabym wdzięczna gdybyście informowali mnie o nowych rozdziałach : http://we-wanna-live-while-we-are-young.blogspot.com/
No i życzę weny :))
Pozdrawiam
Dreaaams